Projekt ustawy zakazującej smartfonów w szkołach podstawowych
Rząd zrobił pierwszy krok do wprowadzenia zakazu smartfonów w szkołach podstawowych. 2 czerwca 2026 r. Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Prawa oświatowego, który ma zacząć obowiązywać od 1 września. Decyzję przyspieszono po rozmowie minister Barbary Nowackiej z premierem Donaldem Tuskiem.
Zakaz obejmie uczniów przez cały pobyt w szkole – na lekcjach i przerwach – oraz inne urządzenia nagrywające. Dotyczy publicznych podstawówek, nie nauczycieli, i przewiduje trzy wyjątki: zdrowie, bezpieczeństwo i decyzję nauczyciela w celach dydaktycznych. Szkoła sama zdecyduje, gdzie trafią telefony. Zakaz ma też objąć zajęcia poza szkołą, na przykład wycieczki.
Dotąd nie było jednolitych zasad – regulowały to statuty, a ograniczenia ma już ponad połowa szkół. Pomysł ma silne poparcie społeczne, ale spór toczy się o egzekwowanie i o to, jak mocne są dowody. Najgłośniej mówią o tym nauczyciele, rodzice i sami uczniowie. Poniżej argumenty obu stron.
ARGUMENTY ZA zakazem smartfonów w szkołach
- Higiena cyfrowa: Rząd tłumaczy, że celem jest ograniczenie nałogu ekranowego i większe bezpieczeństwo dzieci. Telefon na każdej przerwie ma, zdaniem MEN, utrudniać odpoczynek i realne relacje, a wspólny przepis ma też ograniczyć nagrywanie i cyberprzemoc. Zwolennicy liczą, że dzieci częściej oderwą się od ekranu w stronę rówieśników.
- Zdrowie i wyniki: W uzasadnieniu MEN powołuje się na badania mające pokazywać pozytywny wpływ ograniczenia telefonów na zdrowie psychiczne, relacje i wyniki uczniów. To główny merytoryczny filar projektu.
- Jednolite zasady: Większość Polaków woli jeden, ogólnokrajowy standard. W sondażu CBOS 71 proc. wybrało wspólne zasady zamiast regulaminów ustalanych osobno w każdej szkole, co ma ułatwić życie rodzicom i dyrektorom. Według tych samych badań poparcie rośnie wraz z wiekiem respondentów.
- Wsparcie nauczycieli: Projekt to według MEN odpowiedź na oczekiwania szkół. Nowacka mówiła, że zdejmuje z nauczycieli konflikt z rodzicem i uczniem, biorąc go na siebie. W jej ocenie nauczyciel zyskuje jasną podstawę, by zareagować nawet wbrew rodzicowi.
- Mniej rozpraszania: Według resortu wspólne reguły kończą dowolność szkół i mają ograniczyć rozpraszanie uwagi na lekcjach. Dziś dyrektorzy bez ustawy bywają bezradni wobec sporów z rodzicami.
ARGUMENTY PRZECIW zakazowi smartfonów w szkołach
- Może być fikcją: Medioznawczyni Magdalena Bigaj ostrzega, że zakaz przerzuca odpowiedzialność na uczniów i nie daje szkołom realnych narzędzi. Sam zapis w ustawie niczego nie gwarantuje, jeśli zabraknie pracy z całą społecznością.
- Obciążenie nauczycieli: Doświadczenia z innych krajów pokazują, że pilnowanie zasad potrafi pochłaniać sto godzin tygodniowo pracy personelu, a uczniowie i tak znajdują sposoby na obejście reguł. Pojawia się obawa, że codzienne kontrole zamienią szkołę w grę w kotka i myszkę.
- Dowody nie są pewne: Fact-checkerzy zwracają uwagę, że naukowcy nie są zgodni – cytowane przez rząd badanie pokazało problem rozpraszania głównie u starszych uczniów, a w mniejszym stopniu u młodszych. Krytycy mówią, że problem jest realny, ale sam zakaz w szkole go nie rozwiązuje.
- Szkoły zostają same: Państwo nie tworzy centralnych rozwiązań – to placówki muszą radzić sobie same i zdecydować, gdzie trafią telefony oraz kto będzie tego pilnował na co dzień. Dla części nauczycieli to kolejna linia napięcia w relacjach z klasą.
- Problem jest w domu: Część ekspertów podkreśla, że telefonowy problem jest szerszy niż szkoła i potrzebna jest edukacja cyfrowa, także rodziców, a nie sam zakaz na terenie placówki.
NIEPEWNOŚCI
Nie wiadomo, czy ustawa zdąży na 1 września. Projekt dopiero czeka na prace w Sejmie, a premier sam zapowiedział „rzecz bardzo trudną” i prosił posłów o sprawne procedowanie. Termin jest więc planem, nie pewnikiem, a wynik zależy od układu sił w parlamencie. Nie przesądzono też, jak szkoły rozwiążą przechowywanie telefonów i odpowiedzialność za nie. Nie wiadomo również, czy w trakcie prac w parlamencie zakres zakazu nie zostanie zmieniony.
Brakuje również twardych danych, jak zakaz zadziała w Polsce. Doświadczenia zagraniczne bywają rozbieżne, choć – jak podaje UNESCO – zakaz wprowadził już co czwarty kraj. Realny wpływ na wyniki i zdrowie dzieci pozostaje otwartym pytaniem, podobnie jak to, ile da się osiągnąć samą edukacją cyfrową. Brakuje też polskiej ewaluacji, która rozstrzygnęłaby te wątpliwości po roku obowiązywania.
NARRACJE POBOCZNE
Wokół projektu od razu zrobiło się politycznie. Rząd mówi o „silnym państwie” chroniącym dzieci, krytycy o paternalizmie, a sieć obiegła burza po słowach Nowackiej, że „rodzice są zmorą szkoły”.
W obiegu prawicowym wraca z kolei rama „Polska dołącza do Zachodu” – publicyści apelują do rodziców o zrozumienie i wskazują kraje, które już wprowadziły zakaz.
W skrajniejszym nurcie krąży przekonanie, że zakaz i weryfikacja wieku w sieci to zalążek cyfrowej tożsamości oraz nadzoru nad dziećmi – to teza spekulacyjna, bez oparcia w treści przepisów.
SONDAŻ
Czy popierasz wprowadzenie zakazu korzystania przez uczniów z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych?
FAQ
Czego dotyczy projekt ustawy?
Projekt wprowadza do Prawa oświatowego zakaz korzystania przez uczniów z telefonów i innych urządzeń elektronicznych w publicznych szkołach podstawowych, przez cały czas pobytu w szkole, czyli na lekcjach i na przerwach.
Czy są wyjątki od zakazu?
Tak. Telefon będzie można użyć ze względów zdrowotnych, w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa oraz wtedy, gdy zdecyduje o tym nauczyciel na potrzeby zajęć. Zakaz nie obejmuje nauczycieli ani pracowników szkoły.
Kto zdecyduje, jak egzekwować zakaz?
Sposób egzekwowania ma być pozostawiony szkołom. Każda placówka sama określi, gdzie uczniowie trzymają telefony i jakie środki wychowawcze stosować, w tym możliwe obniżenie oceny zachowania.

Komentarze