Artykuły

Czy Polska powtarza błędy sprzed rozbiorów?

Redakcja Dwugłos.pl
rozbior

Rozbiory Polski nie zaczęły się nagle w 1772 roku. Poprzedziły je dziesięciolecia konfliktów wewnętrznych, osłabiania instytucji, odkładania reform, podporządkowywania państwa interesom stronnictw oraz szukania wsparcia u zagranicznych mocarstw.

Dzisiejsza Polska jest znacznie silniejsza niż osiemnastowieczna Rzeczpospolita. Ma demokratyczne wybory, administrację, własne wojsko, rozwiniętą gospodarkę i sojusze międzynarodowe. Nie oznacza to jednak, że mechanizmy znane z okresu przedrozbiorowego całkowicie zniknęły. Część z nich powraca w zmienionej formie.

W artykule tym nie chodzi o przewidywanie kolejnego rozbioru terytorialnego, lecz o porównanie zachowań politycznych, sposobu działania instytucji i traktowania państwa.

Stronnictwa magnackie – współczesne obozy partyjne

Przed rozbiorami: politykę Rzeczypospolitej zdominowały rywalizujące stronnictwa magnackie. Czartoryscy, Potoccy, Radziwiłłowie i inne rody tworzyły własne sieci wpływów, obsadzały urzędy, kontrolowały posłów i utrzymywały kontakty z zagranicznymi dworami. Każda grupa przedstawiała siebie jako obrońcę prawdziwego interesu państwa.

Dzisiaj: miejsce stronnictw magnackich zajęły silnie skonfliktowane obozy partyjne. Przeciwnicy coraz częściej nie są traktowani jako legalna konkurencja, lecz jako zagrożenie dla kraju. W zależności od strony sporu pojawiają się oskarżenia o działanie na rzecz Rosji, Niemiec, Brukseli, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych, Izraela lub międzynarodowych koncernów.

W badaniach CBOS z 2026 roku uczestnicy wskazywali na zmęczenie „wojną polsko-polską”, negatywnymi emocjami i przekazem opartym na strachu, złości oraz wrogości. Jednocześnie spory personalne i symboliczne często wypierają debatę o energetyce, ochronie zdrowia, technologii, demografii i bezpieczeństwie.

Podobieństwo polega na tym, że lojalność wobec własnego obozu może stawać się ważniejsza niż uzgodnienie podstawowych interesów państwa.

Instytucjonalny paraliż i rozproszenie odpowiedzialności

Przed rozbiorami: liberum veto miało chronić wolność szlachecką, lecz z czasem stało się narzędziem blokowania państwa. Jeden poseł mógł zerwać obrady sejmu i unieważnić jego decyzje. Mechanizm wykorzystywały także państwa sąsiednie, wspierając lub przekupując odpowiednich polityków.

Konfederacje mogły natomiast tworzyć własne struktury polityczne i wojskowe, działające obok zwykłych władz. Odpowiedzialność za państwo była rozdzielona między króla, Sejm, Senat, sejmiki, hetmanów i magnatów. Każdy posiadał część kompetencji, ale nikt nie odpowiadał za całość.

Dzisiaj: pojedynczy poseł nie może zerwać parlamentu, lecz konflikt między rządem, prezydentem, sądami i innymi instytucjami może blokować decyzje przez znaczną część kadencji. Prezydent może zawetować ustawę, a większość sejmowa często nie ma 3/5 głosów potrzebnych do odrzucenia weta.

Do tego dochodzą spory o legalność sądów, Trybunału Konstytucyjnego, prokuratury, nominacji sędziowskich, ambasadorów i mediów publicznych. Komisja Europejska w raporcie z 2025 roku wskazywała na utrzymujące się problemy dotyczące sądownictwa, mechanizmów kontroli władzy, mediów i przeciwdziałania korupcji.

Odpowiedzialność za nieudane reformy i inwestycje jest natomiast przerzucana między rządem, prezydentem, samorządami, instytucjami unijnymi, spółkami państwowymi i poprzednią ekipą. Koszt ponosi państwo, ale odpowiedzialność polityczna często się rozmywa.

Dawne liberum veto i dzisiejsze mechanizmy konstytucyjne nie są tym samym. Podobny może być jednak skutek – brak możliwości przeprowadzenia trwałych zmian w warunkach całkowitego braku współpracy.

Prawo istniejące na papierze

Przed rozbiorami: słabość Rzeczypospolitej nie polegała wyłącznie na problemach z uchwalaniem prawa. Państwo miało również ograniczone możliwości jego egzekwowania. Uchwały sejmowe, podatki i decyzje władz mogły być ignorowane przez magnatów, sejmiki lub lokalnych urzędników. Brakowało sprawnej administracji, skutecznego aparatu wykonawczego i siły zdolnej wymusić podporządkowanie się prawu.

Dzisiaj: Polska posiada rozbudowaną administrację, policję, sądy i służby kontrolne, lecz również występuje problem różnicy między ustanowieniem przepisów a ich rzeczywistym wykonaniem. Postępowania sądowe i administracyjne trwają latami, wyroki bywają podważane, a przepisy są często zmieniane, niejasne lub różnie interpretowane przez poszczególne instytucje.

Podobieństwo polega na tym, że samo uchwalenie prawa nie oznacza jeszcze skutecznego działania państwa. Jeżeli instytucje nie uznają wzajemnie swoich decyzji, odpowiedzialność jest rozproszona, a wpływowe osoby mogą przez lata unikać konsekwencji, obywatele tracą zaufanie do wspólnych reguł.

Państwo zarządzane kadencjami i reformy podejmowane za późno

Przed rozbiorami: reformy oceniano często nie według ich treści, lecz według tego, które stronnictwo je proponowało. Wzmocnienie armii, zwiększenie podatków lub ograniczenie przywilejów magnaterii mogło zostać odrzucone, ponieważ korzystał na tym przeciwny obóz.

Potrzebę reformy skarbu, wojska i administracji dostrzegano przez wiele lat. Konstytucję 3 maja, zwiększenie liczebności armii i reformy podatkowe przeprowadzono jednak dopiero po pierwszym rozbiorze, gdy państwo było już poważnie osłabione.

Dzisiaj: partie potrafią odrzucać rozwiązania, które wcześniej same popierały, jeżeli przedstawia je konkurencyjny rząd. Po zmianie władzy następuje wymiana kadr, cofanie decyzji, reorganizacja instytucji i rozpoczynanie kolejnych projektów od początku.

Dotyczy to sądownictwa, edukacji, energetyki, mediów publicznych, podatków, inwestycji infrastrukturalnych, przemysłu i polityki społecznej. Państwo działa w czteroletnich cyklach, mimo że wiele projektów wymaga realizacji przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.

Przykładem jest elektrownia jądrowa. Kolejne rządy od dekad zmieniały harmonogramy, lokalizacje, partnerów i założenia programu. W lipcu 2026 roku Polska nadal nie posiada działającej elektrowni jądrowej. Według obecnego harmonogramu pierwszy blok ma rozpocząć eksploatację w 2036 roku, a kolejne w latach 2037-2038. Wniosek o zezwolenie na budowę złożono w marcu 2026 roku. (Polski Atom)

Znaczenie tej inwestycji wzrosło, ponieważ polska energetyka nadal w dużej mierze opiera się na węglu, natomiast Europejski Zielony Ład i pakiet „Fit for 55” wymuszają szybkie ograniczanie emisji i roli paliw kopalnych. Atom ma zastąpić część stabilnej produkcji energii z węgla, której nie mogą samodzielnie zapewnić zależne od pogody źródła odnawialne.

Podobny problem dotyczy demografii, mieszkalnictwa, ochrony zdrowia, systemu emerytalnego, gospodarki wodnej i obrony cywilnej. Potrzeba zmian jest znana, ale ich koszty są odkładane na kolejne kadencje.

Zagraniczni arbitrzy i wykorzystywanie polskich podziałów

Przed rozbiorami: polskie stronnictwa szukały poparcia w Rosji, Prusach, Austrii i Francji. Przegrywająca grupa zwracała się do zagranicznego dworu po pieniądze, wsparcie polityczne, a czasem również pomoc wojskową.

Rosja z czasem uzyskała pozycję gwaranta polskiego ustroju. Pod hasłem ochrony wolności szlacheckiej blokowała reformy wzmacniające państwo. Konfederaci targowiccy przedstawiali rosyjską interwencję jako obronę legalnego porządku przed Konstytucją 3 maja. (IPN)

Rosja, Prusy i Austria nie stworzyły wszystkich problemów Rzeczypospolitej, ale potrafiły je wykorzystać. Finansowały polityków, podsycały konflikty i wspierały rozwiązania korzystne dla własnych interesów.

Dzisiaj: polskie partie zabiegają o poparcie instytucji UE, administracji amerykańskiej, zagranicznych partii, organizacji międzynarodowych i mediów. Każdy obóz uznaje własne zagraniczne wsparcie za uzasadnione, a podobne działania przeciwnika przedstawia jako donoszenie na Polskę lub podporządkowanie obcemu państwu.

Oddziaływanie zagraniczne odbywa się również przez dezinformację, media społecznościowe, cyberataki, presję gospodarczą i operacje wpływu. NASK wskazuje, że jednym z celów dezinformacji jest pogłębianie polaryzacji i osłabianie zaufania do instytucji. ABW informowała natomiast o wzmożonej aktywności obcych służb i działaniach dywersyjnych.

Polska debata importuje również konflikty i język polityczny ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec lub instytucji unijnych. Spory dotyczące migracji, klimatu, kultury i modeli gospodarczych bywają przenoszone do Polski bez dostosowania do krajowych warunków.

Wokół tych zjawisk powstają teorie spiskowe, według których całą polską polityką steruje Moskwa, Berlin, Bruksela, Waszyngton, Izrael, Ukraina albo globalne korporacje. Nie ma dowodów na istnienie jednego ośrodka kontrolującego Polskę. Bardziej prawdopodobne jest, że różne państwa i grupy interesu wykorzystują kontakty z poszczególnymi środowiskami, wspierając korzystne dla siebie decyzje.

Państwo jako łup – klientelizm, korupcja i przejmowanie majątku

Przed rozbiorami: urzędy, starostwa, królewszczyzny i dochody publiczne służyły do budowania sieci politycznych klientów. Magnat otrzymywał stanowisko lub majątek w zamian za lojalność wobec króla albo konkretnego stronnictwa.

Część posłów i senatorów pobierała również jurgielt, czyli wynagrodzenie od zagranicznych dworów. Rosja i Prusy mogły kupować wpływy znacznie taniej, niż kosztowałaby je otwarta wojna.

Dzisiaj: po zmianie władzy dochodzi do wymiany kierownictwa administracji, spółek Skarbu Państwa, agencji, fundacji, mediów publicznych i rad nadzorczych. Problem pojawia się wtedy, gdy kompetencje mają mniejsze znaczenie niż powiązania partyjne, rodzinne lub towarzyskie.

NIK informowała, że wydatki przekraczające 680 mln zł, ponoszone przez fundacje związane ze spółkami Skarbu Państwa, pozostawały poza skuteczną kontrolą Izby. W związku z utrudnianiem kontroli złożono zawiadomienia do prokuratury. (NIK)

Współczesnymi narzędziami wpływu mogą być także lobbing, finansowanie organizacji i ekspertów, kontrakty doradcze, stanowiska obejmowane po zakończeniu kariery politycznej oraz niejawne powiązania biznesowe.

Do tego dochodzą klasyczna korupcja, niegospodarność, ustawianie konkursów i zamówień oraz afery finansowe. Komisja Europejska wskazywała w 2025 roku, że Polska nadal nie posiadała aktualnej, całościowej strategii antykorupcyjnej.

Szczególnym przykładem pozostaje warszawska afera reprywatyzacyjna. CBA prowadziło dziesiątki śledztw dotyczących blisko 200 adresów. Pojawiały się zarzuty dotyczące łapówek, handlu roszczeniami, nieprawidłowych decyzji i przejmowania wartościowych kamienic oraz działek. (CBA)

Wspólny mechanizm polega na tym, że państwo okazuje się skuteczne wobec zwykłego obywatela lub małego przedsiębiorcy, ale znacznie słabsze wobec wpływowych osób, dużych firm i skomplikowanych układów finansowych.

Wyprzedaż majątku i zależność gospodarcza

Przed rozbiorami: słabe państwo nie potrafiło skutecznie chronić własnych zasobów. Część magnaterii kierowała się prywatnym interesem lub zagranicznymi powiązaniami, a gospodarcze możliwości kraju nie przekładały się na siłę instytucji centralnych.

Dzisiaj: po 1989 roku wiele polskich przedsiębiorstw, banków, fabryk i zakładów przemysłowych sprzedano zagranicznym inwestorom. Część transakcji przyniosła kapitał, technologie, miejsca pracy i dostęp do nowych rynków. Inne kończyły się utratą krajowych marek, zamknięciem produkcji lub przeniesieniem centrów decyzyjnych poza Polskę.

Polska nadal ma liczne fabryki i jest ważnym producentem samochodów, autobusów, baterii, sprzętu AGD, maszyn i podzespołów. Duża część zakładów należy jednak do zagranicznych koncernów. Polska produkuje samochody, ale nie posiada własnej marki samochodów osobowych kontrolującej cały łańcuch – od projektu i patentów po sprzedaż i zysk.

Podobne spory dotyczą kopalń, hut, banków, energetyki, zakładów chemicznych i infrastruktury. Przez kolejne dekady brakowało trwałej odpowiedzi na pytanie, które sektory Polska powinna kontrolować i samodzielnie rozwijać.

Zagraniczne inwestycje nie są same w sobie zagrożeniem. Problem pojawia się wtedy, gdy Polska pozostaje głównie miejscem montażu i źródłem tańszej pracy, a technologie, patenty, najważniejsze decyzje i znaczna część zysków pozostają za granicą. Dane NBP pokazują, jak dużą rolę w polskiej gospodarce odgrywa kapitał zagraniczny. (NBP)

Podobna zależność dotyczy uzbrojenia, systemów informatycznych, infrastruktury cyfrowej i technologii komunikacyjnych. Sojusze i zagraniczne zakupy zwiększają bezpieczeństwo, ale nie zastępują własnego przemysłu, zapasów, serwisu, produkcji amunicji i zdolności technologicznych.

Słaby skarb – rosnące wydatki i nieefektywność

Przed rozbiorami: magnateria posiadała ogromne majątki, lecz państwo miało problemy ze ściąganiem podatków i finansowaniem armii. Uprzywilejowane grupy broniły własnych interesów, a prywatne bogactwo nie przekładało się na siłę skarbu państwa.

Dzisiaj: Polska ma nowoczesny system podatkowy, lecz kolejne rządy zwiększają wydatki społeczne, obronne i inwestycyjne bez trwałego porozumienia w sprawie ich finansowania. Część zobowiązań przenoszona jest do funduszy pozabudżetowych lub na następne lata, co utrudnia ocenę faktycznego stanu finansów.

Obciążeniem pozostają wyłudzenia VAT przy użyciu fikcyjnych faktur, karuzel podatkowych i podstawionych spółek. Choć skuteczność administracji skarbowej wzrosła, straty nadal ograniczają środki przeznaczane na obronność, zdrowie, energetykę i infrastrukturę.

Problemem jest także tworzenie nowych urzędów, funduszy, agencji, pełnomocników i stanowisk bez jasnych kompetencji i mierzalnych efektów. Część instytucji powiela zadania już wykonywane przez inne organy, zwiększając koszty i umożliwiając zatrudnianie osób związanych z aktualną władzą.

Współczesny odpowiednik słabego skarbu nie oznacza braku pieniędzy, lecz ich nieefektywne wykorzystywanie, rozproszenie wydatków i brak stabilnej równowagi między kosztami świadczeń, obronności, emerytur, zdrowia, energetyki i infrastruktury.

Kryzys demograficzny i rosnące znaczenie migracji

Przed rozbiorami: państwo nie wykorzystywało potencjału większości mieszkańców. Chłopi pozostawali politycznie i społecznie wykluczeni, miasta miały ograniczone znaczenie, a prawa polityczne koncentrowały się w rękach szlachty.

Dzisiaj: problemem jest spadek liczby ludności, starzenie społeczeństwa i niedobór osób w wieku produkcyjnym.

Według eksperymentalnej symulacji GUS, przy utrzymaniu dzietności z 2024 roku na poziomie 1,10 liczba ludności Polski może spaść do 28,4 mln w 2060 roku. To scenariusz, a nie pewna prognoza, ale pokazuje możliwą skalę depopulacji. (GUS)

Malejąca liczba pracowników będzie zwiększać zapotrzebowanie na imigrację. Może ona ograniczać niedobory kadrowe, lecz nie usuwa przyczyn niskiej dzietności. Jeżeli obecne tendencje się utrzymają, udział osób urodzonych za granicą i mieszkańców o pochodzeniu migracyjnym będzie prawdopodobnie rósł, a udział ludności urodzonej w Polsce stopniowo malał.

Znaczenie ma także unijny pakt migracyjny, stosowany od 12 czerwca 2026 roku. Wprowadza wspólne zasady postępowania azylowego, ochrony granic i mechanizm solidarności między państwami UE. Nie jest jednak programem naprawy polskiej demografii. Na liczbę cudzoziemców większy wpływ mają krajowa polityka wizowa i zatrudnienia, wojny oraz potrzeby rynku pracy.

Imigracja może przynosić korzyści gospodarcze, ale przy dużej skali może również powodować problemy z integracją, mieszkalnictwem, edukacją, ochroną zdrowia i bezpieczeństwem.

Mimo skali problemu Polska nie wypracowała trwałej polityki demograficznej akceptowanej przez kolejne rządy. Państwo coraz częściej łagodzi skutki kryzysu za pomocą imigracji, zamiast usuwać jego podstawowe przyczyny.

Czy historia może się powtórzyć?

Polska w 2026 roku nie jest Rzecząpospolitą z 1772 roku. Ma demokratyczny ustrój, rozwiniętą gospodarkę, własne siły zbrojne, administrację i gwarancje sojusznicze. Nie ma podstaw, aby twierdzić, że sąsiednie państwa przygotowują fizyczny podział polskiego terytorium.

Podobieństwa dotyczą jednak mechanizmów mogących osłabiać każde państwo: podziału społeczeństwa na wrogie obozy, blokowania decyzji, podporządkowania instytucji partiom, traktowania stanowisk i majątku publicznego jako łupu, szukania zagranicznych arbitrów, odkładania reform, korupcji, utraty kontroli nad strategicznymi sektorami oraz zaniku wspólnego systemu prawnego i wspólnej przestrzeni faktów.

Rozbiory były dziełem Rosji, Prus i Austrii, ale mocarstwa te wykorzystały problemy, które przez dziesięciolecia narastały wewnątrz Rzeczypospolitej. Historia nie musi powtórzyć się w tej samej formie. Może jednak powracać jako podobny proces osłabiania państwa – najpierw od środka, a następnie przez nacisk z zewnątrz.

Komentarze

Dodaj komentarz