Weto w sprawie lekarzy słabo znających polski
Weto prezydenta wobec lekarzy spoza UE stało się faktem 11 czerwca 2026 roku. Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, do której dopisano przepis wydłużający do 1 maja 2027 roku termin na egzamin z języka polskiego dla medyków z warunkowym prawem wykonywania zawodu.
Rdzeń ustawy był inny: porządkowała finansowanie diagnostyki HCV w więzieniach i bezpłatne leczenie HIV dla osób bez ubezpieczenia. Tej części prezydent nie kwestionuje – uznał ją za potrzebną, a identyczne zapisy o HIV i HCV złożył jako osobny projekt.
Sprzeciw dotyczy wyłącznie odroczenia wymogu językowego dla części lekarzy, głównie z Ukrainy, którzy uzyskali uprawnienia w czasie pandemii i po 2022 roku. Pierwotny termin na certyfikat B1 minął z końcem kwietnia 2026 roku. Samą ustawę Sejm uchwalił 15 maja, a Senat przyjął ją 22 maja. Spór sprowadza się więc do pytania: czy pewność, że pacjent porozumie się z lekarzem, jest ważniejsza niż ryzyko braków kadrowych. Poniżej argumenty obu stron.
ARGUMENTY ZA wetem prezydenta
- Bezpieczeństwo pacjenta: Samorząd lekarski od miesięcy powtarza ten sam argument – sprawna komunikacja z chorym to warunek bezpieczeństwa leczenia. Na izbie przyjęć, przy zbieraniu wywiadu czy w stanie nagłym liczy się precyzja, a bariera językowa potrafi realnie zaszkodzić pacjentowi i opóźnić właściwą decyzję.
- Stanowisko prezydenta: Karol Nawrocki tłumaczył, że obywatel leczony z publicznych pieniędzy musi móc bez przeszkód porozumieć się z lekarzem. Błędne zrozumienie objawów albo zaleceń traktuje nie jak drobną formalność, lecz jak realne ryzyko dla zdrowia, którego nie chce akceptować.
- Niski próg językowy: Naczelna Izba Lekarska podkreśla, że wymagany poziom B1 bywa określany jako poziom turystyczny i jej zdaniem nie wystarcza do samodzielnej pracy z pacjentem. Dodaje, że na zdobycie certyfikatu lekarze mieli już około dwóch lat, a egzamin można było zdawać wielokrotnie.
- Sposób uchwalenia: Wątpliwości budził również tryb. Przedłużenie terminu dopisano jako późną poprawkę do ustawy o chorobach zakaźnych – już po upływie pierwotnego terminu i bez realnych konsultacji ze środowiskiem, które od początku było tej zmianie przeciwne.
- Przejściowy wyjątek: Zwolennicy weta przypominają, że uproszczona ścieżka była nadzwyczajnym rozwiązaniem z czasu pandemii i wojny. Od 2027 roku resort zapowiada pełną procedurę z nostryfikacją dyplomu, egzaminem i potwierdzeniem języka, więc ich zdaniem kolejne odraczanie wymogu nie ma uzasadnienia.
ARGUMENTY PRZECIW wetu prezydenta
- Stanowisko resortu zdrowia: Ministerstwo Zdrowia podkreślało, że nowelizacja nie znosiła wymogu znajomości języka, a jedynie przesuwała termin jego potwierdzenia o rok. Celem miało być uniknięcie nagłych braków kadrowych w szpitalach, zwłaszcza tam, gdzie wakaty trudno szybko obsadzić.
- Skala skutków: Resort szacuje, że uprawnienia może stracić nawet 800 lekarzy. Jednocześnie zaznacza, że wobec ponad 140 tysięcy lekarzy w kraju problem ma charakter raczej lokalny i punktowy niż systemowy, choć w konkretnych poradniach i oddziałach bywa dotkliwy. Najwięcej takich lekarzy pracuje na Mazowszu.
- Chaos legislacyjny: Część izb zaczęła wygaszać prawa jeszcze przed wejściem zmian w życie, co bywa nazywane psuciem prawa. Inne, jak izba wielkopolska, wstrzymały decyzje do czasu rozstrzygnięcia, przez co status tego samego lekarza zależał od regionu, w którym pracuje.
- Szerszy problem kadr: Braki dotyczą nie tylko lekarzy – certyfikatów nie złożyły też setki pielęgniarek i położnych. Na uproszczonych zasadach pracuje w sumie ponad dwa tysiące lekarzy i około tysiąca dentystów z Ukrainy, więc krytycy ostrzegają, że jednoczesne odejścia dodatkowo obciążą placówki działające na granicy wydolności.
- Wartość dla systemu: Obrońcy rozwiązania przypominają, że ci medycy przez lata bywali filarem opieki w mniejszych miejscowościach, gdzie polskich specjalistów po prostu brakuje. Ich zdaniem nagła utrata rąk do pracy uderzy najpierw w pacjentów z tych regionów.
SONDAŻ
Czy popierasz decyzję prezydenta o zawetowaniu wydłużenia terminu na egzamin z języka polskiego dla lekarzy spoza UE?
NIEPEWNOŚCI
Najwięcej niejasności dotyczy skali zjawiska. Liczba lekarzy, którym wygaszono uprawnienia, w kolejnych komunikatach rosła – od około 300 na początku czerwca po 441 w dniu weta, choć wcześniejsze dane mówiły o 146 osobach w połowie maja i ponad 200 z początkiem miesiąca. Izby stosują przepisy różnie, część wstrzymała decyzje, a liczby różnią się między źródłami, więc realny, aktualny stan trudno podać z pełną pewnością z dnia na dzień.
Otwarte jest też, jak szybko ruszy prezydencki projekt z zapisami o HIV i HCV i czy parlament zdąży przed ewentualną luką w finansowaniu. Nie wiadomo, czy Sejm spróbuje odrzucić weto – potrzeba do tego większości 3/5, której rząd samodzielnie nie ma – ani ilu lekarzy zdąży nostryfikować dyplom albo zdać egzamin i wrócić do zawodu. Nie wiadomo również, ilu z nich faktycznie przerwało pracę, a ilu jedynie wstrzymano w uprawnieniach do czasu egzaminu.
NARRACJE POBOCZNE
Wokół sprawy narosły też wątki poboczne. Liberalne media odczytują weto głównie jako kolejny ruch w sporze prezydenta z rządem – tego samego dnia zapadły trzy weta. Prawicowe z kolei chwalą decyzję jako obronę pacjenta i krajowych standardów. Na obrzeżach debaty, podsycane dezinformacją, wracają spekulacje o rzekomej celowej wymianie kadr czy masowych fałszywych dyplomach – traktujemy je wyłącznie jako sygnał nastrojów, nie jako ustalenia oparte na dowodach.
FAQ
Czego dotyczyło weto prezydenta?
Ustawa łączyła dwie sprawy: finansowanie leczenia HIV i diagnostyki HCV oraz roczne przesunięcie terminu na egzamin językowy dla lekarzy spoza UE. Prezydent zakwestionował tylko tę drugą część; dla pierwszej, dotyczącej chorób zakaźnych, złożył osobny projekt.
Czym jest warunkowe prawo wykonywania zawodu?
To uproszczony tryb, w którym lekarz spoza UE może pracować bez pełnej nostryfikacji dyplomu. Wprowadzono go w czasie pandemii i po 2022 roku; wiąże się z wymogiem potwierdzenia znajomości języka polskiego na poziomie B1.
Co dalej z ustawą?
Ustawa wraca do Sejmu, który może odrzucić weto większością 3/5 głosów. Bez tego pozostaje termin z 1 maja 2026 roku, a osobny projekt prezydencki czeka na rozpatrzenie.

Komentarze