Nowelizacja Kodeksu karnego – kara więzienia za patostreaming
Karę więzienia za patostreaming Sejm przegłosował 11 czerwca 2026 roku, gdy za nowelizacją Kodeksu karnego opowiedziało się 419 posłów, 19 było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu. Poparcie przyszło niemal ze wszystkich klubów – od KO po PiS – co przy obecnym poziomie polaryzacji jest rzadkością.
Co konkretnie się zmienia? Za publiczne rozpowszechnianie w sieci treści pokazujących popełnienie czynu zabronionego (albo jego upozorowanie) ma grozić więzienie. W przypadku treści z udziałem małoletniego ustawa przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Skala zjawiska jest realna – według raportu NASK „Nastolatki” patostreamy w 2024 roku oglądało 22 proc. uczniów ostatnich klas szkół podstawowych i ponadpodstawowych.
Ustawa nie jest jeszcze prawem – trafiła do Senatu, a potem wymaga podpisu Prezydenta. Mimo niemal jednomyślnego głosowania spór nie zniknął: dotyczy nie tego, czy karać, lecz jak napisano przepisy. Poniżej argumenty obu stron.
ARGUMENTY ZA
- Luka w prawie: zwolennicy wskazują, że to, co karalne w realu, nie może pozostawać bezkarne w internecie, a dotąd brakowało jasnej ścieżki ścigania producentów takich transmisji.
- Ochrona dzieci: projektodawcy podkreślają, że problem narasta od lat i uderza w młodych odbiorców, dla których patotreści stają się normą.
- Cios w model zarobkowy: patostreamerzy często utrzymują się z darowizn od widzów, a kara kryminalna ma uderzyć w opłacalność tego procederu.
- Także treści pozorowane: ustawa obejmuje nie tylko nagrania prawdziwych przestępstw, ale też materiały udające autentyczne, co zamyka furtkę „to była inscenizacja”.
- Wyłączenia chronią rzetelnych: z karalności wyłączono działalność edukacyjną, naukową, artystyczną i prasową, co ma chronić dziennikarzy i twórców.
- Rozszerzony katalog czynów: po krytyce ekspertów posłowie doprecyzowali przepisy o przemoc wobec zwierząt i ochronę małoletnich.
ARGUMENTY PRZECIW
- Nieostre pojęcia: prok. dr Paweł Opitek ostrzega, że znamiona typu „rozpowszechniać” czy „pozorowane popełnienie czynu” są pojemne i niedookreślone, więc ich wykładnia byłaby uznaniowa.
- Uderzenie w internautów, nie w źródło: według tego samego prokuratora organy ścigania mogą skupić się na przypadkowych użytkownikach sieci zamiast na producentach patotreści.
- Efekt mrożący: prawnicy i posłowie ostrzegają, że przepisy mogą zadziałać mrożąco wobec tych, którzy z patostreamingiem walczą – np. ujawniają go.
- Próg pięciu lat omijał większość patostreamów: dr Natalia Daśko z UMK zauważyła, że typowe zachowania – znęcanie, upokarzanie, agresja wobec zwierząt – nie mieściły się w progu zagrożenia karą co najmniej 5 lat.
- Kara wyższa niż za sam czyn: w opinii wskazywano, że transmisja naruszenia nietykalności byłaby zagrożona karą wyższą niż realne popełnienie tego czynu.
- Wątpliwości co do miejsca w KK: część krytyków, jak posłanka Kołodziejczak, wątpiła w zasadność umieszczania tych przepisów akurat w Kodeksie karnym.
NIEPEWNOŚCI
Nie wiadomo jeszcze, jak ostatecznie zabrzmią przepisy – Senat może wprowadzić poprawki, a Rzeczniczka Praw Dziecka wcześniej wskazywała, że zapis o naruszeniu nietykalności pomija część zachowań przemocowych, jak znęcanie psychiczne.
Otwarte pozostaje, czy ustawa trafi w producentów, czy w zwykłych udostępniających. Sam współautor przyznał obawy dotyczące wolności słowa pojawiające się w sieci.
Nie ma też danych, na ile przepisy okażą się skuteczne w praktyce – brak orzecznictwa, a wcześniejsze projekty PiS z 2023 roku nigdy nie weszły w życie.
NARRACJE POBOCZNE
W debacie wraca wątek autorstwa – poseł PiS Michał Wójcik nazwał rywali „złodziejami legislacyjnymi”, twierdząc, że KO przejęła pomysł jego partii. Osobny rozgłos wywołało zaproszenie do Sejmu skazanego patostreamera przez posła Łukasza Mejzę.
W obiegu pojawiają się też spekulacje, że prawdziwym celem regulacji internetu jest cenzura i „kontrolowanie sieci” przez władzę, a ochrona dzieci to tylko pretekst – to przekonanie powtarzane w części dyskusji online, nie poparte treścią samej ustawy.
SONDAŻ
Czy popierasz wprowadzenie kar więzienia za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie przestępstwa (tzw. patostreaming)?
FAQ
Czym jest patostreaming?
To nagrywanie lub transmitowanie na żywo materiałów z treściami wulgarnymi, brutalnymi lub poniżającymi. Twórcy często zarabiają na darowiznach od widzów oglądających m.in. przemoc czy upokarzanie innych osób.
Czy ustawa już obowiązuje?
Nie. Sejm uchwalił ją 11 czerwca 2026 roku, ale trafiła do Senatu, a następnie wymaga podpisu Prezydenta. Według pierwotnego projektu przepisy mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia.
Kto może podlegać karze?
Osoby, które publicznie rozpowszechniają w sieci treści pokazujące popełnienie wskazanych w ustawie czynów zabronionych lub ich pozorowanie. Z karalności wyłączono działalność m.in. artystyczną, naukową, edukacyjną i prasową.

Komentarze