Odwołanie prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego
Odwołanie prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego stało się faktem – w referendum z 24 maja 2026 roku za jego usunięciem ze stanowiska zagłosowało 171 581 mieszkańców, a przeciw było zaledwie 3 631 osób. Frekwencja sięgnęła 29,99 proc. i przekroczyła próg ważności wynoszący 26,98 proc., co potwierdziła miejska komisja ds. referendum.
Miszalski wygrał wybory w kwietniu 2024 roku, pokonując w drugiej turze Łukasza Gibałę różnicą około 5,5 tys. głosów. Niespełna dwa lata później ten sam urząd stracił w głosowaniu odwoławczym, które zainicjowała grupa obywateli odcinających się od polityki. Rada Miasta odwołana nie została, bo w jej sprawie zabrakło frekwencji.
Spór nie zniknął wraz z wynikiem. Jedni czytają go jako rozliczenie konkretnych decyzji magistratu, inni jako powyborczą rozgrywkę przeniesioną na poziom referendum. Stawką nie jest już sam fotel prezydenta, lecz to, jak Kraków przejdzie przez kilka miesięcy rządów komisarza i przedterminową kampanię. Poniżej zestawiamy racje obu stron tak, jak formułowali je sami uczestnicy debaty.
GŁOSY ZA odwołaniem Miszalskiego
- Kolesiostwo: inicjatorzy referendum twierdzili, że prezydent obsadzał miejskie stanowiska i spółki znajomymi z pominięciem przejrzystych procedur, i właśnie zarzut nepotyzmu stał się dla nich głównym powodem akcji.
- Finanse miasta: krytycy wskazywali na rosnące zadłużenie Krakowa i nietrafione – ich zdaniem – decyzje budżetowe, co organizatorzy referendum wymieniali wśród formalnych zarzutów.
- Polityka transportowa: sprzeciw budził sposób wprowadzenia strefy czystego transportu, podwyżki cen biletów oraz wydłużenie i rozszerzenie płatnego parkowania, w tym opłaty w niedziele, na co skarżyli się inicjatorzy.
- Niespełnione obietnice: zwolennicy odwołania zarzucali Miszalskiemu, że nie dotrzymał deklaracji z kampanii 2024 roku i sprawował urząd w sposób, który sami określali jako niegodny.
- Skala poparcia: za odwołaniem padło więcej głosów, niż Miszalski uzyskał w wygranej II turze w 2024 roku, co dla strony krytycznej stanowiło dowód realnej utraty mandatu społecznego.
GŁOSY PRZECIW odwołaniu Miszalskiego
- Powyborcza dogrywka: sam Miszalski określał referendum jako polityczną „dogrywkę” po wyborach 2024 roku, twierdząc, że stoją za nim przegrani rywale, a nie bezstronni obywatele.
- Korekty w trakcie kadencji: prezydent przyznawał się do błędów i zapowiadał zmiany – m.in. wycofanie niedzielnych opłat za parkowanie w centrum oraz likwidację premii dla zarządów spółek miejskich, argumentując, że nie wyczerpał kadencji.
- Dziedzictwo poprzedników: Miszalski podkreślał, że wysokość spornych premii i część wynagrodzeń ustaliła poprzednia władza miasta, a nie jego ekipa.
- Koszt i paraliż: strona broniąca prezydenta wskazywała, że samo referendum kosztowało około 4 mln zł, a przedterminowe wybory dorzucą kolejne wydatki i wydłużą okres zarządzania miastem przez komisarza.
- Brak wsparcia: zwolennicy Miszalskiego twierdzili, że pozostał on pozostawiony sam sobie – bez zaplecza rządu przy ważnych dla samorządów regulacjach i przy słabym zaangażowaniu liderów własnej partii.
NIEPEWNOŚCI
Frekwencja ledwie przekroczyła próg, a do urn poszli niemal wyłącznie przeciwnicy prezydenta, dlatego część komentatorów uznaje to za jednoznaczny werdykt mieszkańców, inni za mobilizację wąskiej, ale zdeterminowanej grupy przy biernej reszcie uprawnionych. Były prezydent Jacek Majchrowski sugerował wręcz, że część głosujących kierowała się niechęcią do Platformy Obywatelskiej, a nie oceną samego magistratu. Twardych danych rozstrzygających motywacje wyborców jednak nie ma.
Otwarte pozostaje też, na ile wynik przełoży się na politykę ogólnopolską i czy nowy prezydent utrzyma, czy cofnie sporne decyzje transportowe. Komisarz Stanisław Kracik już zasygnalizował, że zmiany w strefie czystego transportu są w najbliższych miesiącach skazane na fiasko, ale ostateczny kierunek wyznaczy dopiero wybrany prezydent.
Premier Donald Tusk poinformował, że komisarzem w Krakowie zostanie Stanisław Kracik. Kodeks wyborczy daje na przedterminowe wybory 90 dni. Start zapowiedzieli już m.in. Marian Banaś i kandydatka Partii Razem, lista nie jest jednak zamknięta.
NARRACJE POBOCZNE
W debacie mocno obecna była narracja o „epidemii kolesiostwa” – hasło, które przylgnęło do sposobu rządzenia Miszalskiego i streszczało zarzuty inicjatorów referendum wobec polityki kadrowej magistratu. Po drugiej stronie krążyła narracja o „referendum nienawiści”, w której prezydent przedstawiał akcję jako zorganizowaną kampanię hejtu finansowaną przez rywali.
W mediach społecznościowych pojawiały się też dalej idące przekonania – że całą akcję referendalną w tle reżyserował i finansował sztab Łukasza Gibały, oraz że głosowanie było elementem ukrytej operacji wymierzonej w rząd Donalda Tuska i pozycję Koalicji Obywatelskiej. Tego rodzaju spekulacje funkcjonują jako element nastrojów społecznych i obiegu narracji, a nie jako ustalenia poparte dowodami.
SONDAŻ
Czy Twoim zdaniem referendum odwoławcze to właściwe narzędzie rozliczania prezydenta/burmistrza miasta w trakcie kadencji?
FAQ
Co dokładnie rozstrzygnęło referendum w Krakowie?
Mieszkańcy odpowiadali na dwa pytania: o odwołanie prezydenta i o odwołanie rady miasta. Ważne i wiążące okazało się tylko głosowanie ws. prezydenta – przy odwołaniu rady zabrakło wymaganej frekwencji.
Kiedy referendum odwoławcze jest ważne?
Takie referendum jest ważne, gdy weźmie w nim udział co najmniej 3/5 liczby osób, które głosowały w wyborze danego organu. Dla prezydenta Krakowa próg wynosił 26,98 proc. uprawnionych, dla rady – 30,59 proc.
Co dzieje się po odwołaniu prezydenta?
Do czasu wyboru następcy miastem zarządza komisarz wyznaczony przez premiera – w Krakowie został nim Stanisław Kracik. Przedterminowe wybory muszą odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum.

Komentarze